Wtorek, 26 września 2017. Imieniny Cypriana, Justyny, Łucji

To będzie 100 Wielkanoc w jej życiu

2014-04-19 09:00:00 (ost. akt: 2014-04-18 10:13:50)
Mimo "setki" na karku Helena Filipińska cieszy się dobrym zdrowiem

Mimo "setki" na karku Helena Filipińska cieszy się dobrym zdrowiem

Autor zdjęcia: Kamila Oczkowicz

Życie jej nie oszczędzało. Zaczęła pracować, kiedy miała zaledwie 10 lat. Najpierw w służbie, później w gospodarstwie. Za dnia była rolnikiem, a nocą panią domu. Lekko nie miała, a mimo to dożyła 100 lat. — Teraz to są złote czasy. Dzieci jak dorosną, to roboty nie znają — mówi Helena Filipińska, która niedawno świętowała swoje 100 urodziny w gronie najbliższych.

Pani Helena mieszka razem z synem i jego rodziną w Gwoździach w gminie Janowiec Kościelny. Jest bardzo rozmowna, a pamięci, niejeden mógłby jej pozazdrościć. Narzeka jedynie na słuch i drobne problemy z żołądkiem. — Ale do szpitala się nie wybieram. Wolałabym umrzeć niż tam trafić — mówi. A wszystko przez zapach.

— Kiedyś jak mój mąż jeszcze żył odwiedziłam go w szpitalu. Ale zapach był tak okropny, że musiałam zakrywać usta chusteczkami zamoczonymi w wodzie. Inaczej bym nie wytrzymała — wspomina. Zaznacza, że aby się tam dostać, a mąż leżał w działdowskim szpitalu , prawie 40 kilometrową drogę (w obie strony) musiała pokonać pieszo. — Teraz jest łatwiej, bo są samochody i autobusy, ale kiedyś…. Było inaczej — mówi.

Zaczynała na służbie

Pani Helena urodziła się 10 marca 1914 roku w Małym Chmielewie, ale większość życia spędziła w Gwoździach. — Kiedy miałam 2 lata moja matka zmarła i wychowywała mnie macocha — opowiada. Nie wspomina jej jednak najlepiej.

— Jako 10-letnie dziecko rozpoczęłam pracę na służbie. Wykonywałam prace domowe, jak i te polowe. Gdy miałam 16 lat musiałam wydoić 30 krów dziennie. Ale nie tak jak teraz dojarką, tylko ręcznie — wyjaśnia. Dodaje, że krowy często uderzały ją ogonem w głowę i być może dlatego teraz tak ją czasami boli. — Nie było łatwo, ale zawsze dawałam radę — mówi z dumą.

W wieku 20 lat brat ściągnął ją na gospodarstwo w Gwoździach. — Państwo bardzo żałowali, że odchodzę, nie chcieli mnie puścić. Ale i ja żałowałam, bo w sumie było mi u nich dobrze – wspomina.

Życia nie użyła

Pani Helena mówi, że z życia zbyt wiele nie miała. — Cały czas ciężko pracowałam. Mój mąż był człowiekiem chorowitym, więc większość obowiązków związanych z prowadzeniem gospodarstwa rolnego musiałam przejąć na swoje barki. Zajmowałam się ziemią, zwierzętami, a nocami domem — wyjaśnia. Później zaczęły pomagać jej dzieci. — Syn Jan przejął gospodarstwo, rozwinął je, ale do 80 roku mego życia to ja zarządzałam, zresztą i teraz słuchają moich rad — mówi.

Pani Helena otoczona jest liczną, bo wielopokoleniową rodziną. Ma córkę Basię i dwóch synów: Janka i Edwarda. Doczekała się 10 wnucząt i 24 prawnucząt. Mieszka z synem Janem i jego rodziną. — Córka mnie chciała zabrać do bloku w Mławie, ale ja nie chcę. Mogę pojechać w odwiedziny, ale to tyle — wyjaśnia.

Pani Helena mimo „dostojnego” wieku sama się sobą zajmuję. Gotuje, pierze i sprząta. Najbardziej smakuje jej to, co sama ugotuje. — Tylko nogi czasami odmawiają mi posłuszeństwa i się potykam. Tak było przed moimi urodzinami. Przewróciłam się i wyglądałam jak okropnica — mówi.

Z informacjami jest na bieżąco


Pani Helena urodziła się w innych czasach. Nie było pralek, ani innych udogodnień. Mówi, że zdarzały się i takie lata, że przez rok nie miała w ustach wędliny. — Wszyscy starzy gospodarze już nie żyją, a i wielu z tych młodych mieszkających w okolicy nie ma już wśród nas — mówi.

Pani Helena ma się jednak dobrze. Nigdy nie leżała w szpitalu, a i lekarzy nie odwiedza. Z informacjami gospodarczymi i finansowymi jest na bieżąco. — Wie jaki jest kurs dolara, po ile stoi euro — mówi jej córka. Dodaje, że mama przejmuje się sytuacją na Ukrainie. — Boi się, że będzie wojna i jej wnuków powołają do armii, a ona wie, co to wojna, bo przeżyła dwie — wyjaśnia.

Lubi kwiaty, tańce i czerwień

Pani Helena bardzo lubi kwiaty. Te są ozdobą jej domu jak i strojów. — Na moich urodzinach były 42 osoby. Było cudownie, a kwiatów dostałam tyle, że w jednym pokoju nie można było ich pomieścić — wspomina. Zaznacza, że uroczystość była miła i wszyscy dobrze się bawili.

— Zachęcałam ich do tańca. Jak byłam młoda bardzo lubiłam tańczyć, ale teraz to już tylko patrzenie mi pozostało — mówi. Mimo iż od jej urodzin minął już miesiąc, to pani Helena ciągle wspomina gości, którzy ją odwiedzili. — Była delegacja z gminy, kierownik KRUS-u i wiele innych osób. Dostałam nawet pismo od rady ministrów podpisane przez premiera. To było naprawdę miłe.

Przepis na długowieczność


Mimo "setki" na karku Helena Filipińska cieszy się dobrym zdrowiem. Zapytaliśmy ją, jaki jest jej przepis na długowieczność. — Nigdy nie paliłam, od alkoholu też stroniłam. Jedyne czego miałam w nadmiarze to praca — wyjaśnia. Jest jednak rzecz, której teraz sobie nie odmawia. To…. CUKIER. — Herbata czy kawa musi być słodka. A najlepsza jest z pięcioma łyżeczkami cukru — mówi z uśmiechem.

kama





Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Nidziczanka #1380554 | 83.24.*.* 22 kwi 2014 18:05

    Takiej sympatycznej Pani życzę jeszcze długich lat życia w dobrym zdrowiu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Choć 150 lat #1379502 | 20 kwi 2014 18:54

    . ..

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages